Uraz klatki piersiowej u motocyklisty: historia naszego czytelnika

Jeden z naszych czytelników, Zbyszek, od kilkunastu lat jeździ na motocyklu i startuje amatorsko w zawodach. W maju, podczas zwykłego treningu na torze, przednie koło uciekło mu w zakręcie. Upadek wyglądał niegroźnie, ochraniacze zrobiły swoje, a on wstał o własnych siłach. Diagnoza ze szpitala okazała się jednak dużo poważniejsza, a największym problemem kolejnych tygodni był oddech, nie ból.
Uraz, którego nie widać od razu po upadku
Na oddziale ratunkowym chodziło głównie o wykluczenie urazu kręgosłupa. Tomografia pokazała trzy złamane żebra i stłuczenie płuca, czyli krwawienie do pęcherzyków płucnych w miejscu uderzenia. Lekarze zatrzymali Zbyszka na obserwację, ponieważ takie obrażenia narastają przez pierwsze doby. Drugiej nocy saturacja spadła na tyle nisko, że przez kilkanaście godzin dostawał tlen przez wąsy donosowe.
Przy wypisie usłyszał, że powrót do formy potrwa kilka tygodni, że warto mieć w domu pulsoksymetr i że część pacjentów potrzebuje wtedy wsparcia oddechowego. Kupowanie sprzętu na tak krótki czas nie ma sensu, dlatego w takich sytuacjach sięga się po wynajem. Wypożyczalnie koncentratorów tlenu z całodobową infolinią, takie jak patronus-med.pl, dowożą urządzenie pod wskazany adres i przeprowadzają instruktaż obsługi. Przy sprzęcie potrzebnym z dnia na dzień tempo reakcji liczy się tak samo jak cennik. W tym przypadku firma zareagowała błyskawicznie, a jak relacjonuje Zbyszek, dzięki temu mógł spokojnie dochodzić do siebie w domu.
Dlaczego po złamaniu żeber oddech wraca najdłużej?
Samo złamanie żebra rzadko zagraża życiu. Kłopot w tym, że każdy głębszy wdech boli, więc organizm odruchowo przechodzi na oddech płytki. Dolne partie płuc przestają się rozprężać, wydzielina zalega, a stąd blisko do niedodmy i zapalenia płuc. Najpoważniejsze powikłania biorą się więc nie ze złamania, tylko ze sposobu oddychania po nim.
Osobną kwestią jest samo płuco, bo uszkodzony fragment przez pewien czas gorzej wymienia gazy. Zbyszek opisał to prosto: po płaskim chodziło się dobrze, ale wejście na pierwsze piętro kończyło się przystankiem na półpiętrze. Wydolność oddechowa odbudowuje się stopniowo, tydzień po tygodniu.

Rehabilitacja oddechowa toczy się w domu
O tempie powrotu decydują pierwsze tygodnie, a większość pracy pacjent wykonuje sam. Zalecenia są proste.
- Ćwiczenia głębokiego oddychania wykonuje się kilka razy dziennie, w krótkich seriach.
- Spirometr bodźcowy daje mierzalny cel i pokazuje postęp z dnia na dzień.
- Odkasływanie z poduszką dociśniętą do klatki piersiowej ogranicza ból.
- Kontrola pulsoksymetrem pokazuje, czy poziom tlenu we krwi jest w normie.
- Leczenie bólu ma tu wymiar praktyczny, bo kto nie cierpi przy wdechu, oddycha głębiej.
Zbyszek przyznaje, że najtrudniejsza okazała się cierpliwość, bo forsowanie tempa nic nie daje.
Sprzęt do domu, czyli NFZ kontra wynajem komercyjny
Domowa tlenoterapia refundowana przez NFZ istnieje, ale wymaga skierowania do Poradni Domowego Leczenia Tlenem i badań, w tym gazometrii krwi tętniczej. Kwalifikacja obejmuje głównie osoby z przewlekłą niewydolnością oddechową, więc ktoś, kto potrzebuje tlenu przez miesiąc czy dwa po urazie, zwykle jej nie przechodzi.
Zostaje rynek komercyjny. Wynajem stacjonarnego koncentratora tlenu kosztuje zwykle od 120 do 200 zł miesięcznie, a najtańsze oferty zaczynają się w okolicach 100 zł. Modele przenośne to wydatek od 250 do 450 zł miesięcznie. Dla porównania zakup nowego koncentratora stacjonarnego zaczyna się od około 1500 zł, a przenośnego od około 10 tysięcy złotych. Warto pamiętać, że koncentrator tlenu jest wyrobem medycznym, a przepływ i czas terapii ustala lekarz.
Sezon motocyklowy nie kończy się na jednym upadku
Zbyszek wrócił na motocykl po dwóch miesiącach. Mówi, że gdyby wcześniej wiedział, jak wygląda taka rekonwalescencja, część spraw załatwiłby już przed wypisem.
A jakie są Wasze doświadczenia? Jeśli macie za sobą podobny uraz, zostawcie komentarz. O tej części motocyklowego życia mówi się za rzadko.
- Komentarz
lub dodaj komentarz jako gość
Dodaj pierwszy komentarz.